News

Błąd Google ujawnił szerszy problem Ministra - nowe zamiary rządu

Autor Bartosz Antoniak
Bartosz Antoniak02.01.20246 min.
Błąd Google ujawnił szerszy problem Ministra - nowe zamiary rządu

Błędne kursy walut wyświetlane przez Google w sylwestrowy poniedziałek spowodowały zamieszanie i niepokój wśród internautów. Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Cyfryzacji zażądały od Google wyjaśnień, a minister Krzysztof Gawkowski zapowiedział nowe regulacje mające na celu walkę z fake newsami. Incydent pokazał, jak duża odpowiedzialność spoczywa na podmiotach publikujących istotne dla społeczeństwa informacje. Dlatego serwisy internetowe muszą szybciej reagować na tego typu błędy.

Błędne kursy walut na Google

W sylwestrowy poniedziałek na platformie Google Finance pojawiły się błędne, zawyżone kursy najważniejszych walut. Zamiast rzeczywistych notowań, wyświetlane były zupełnie nierealistyczne wartości - euro wyceniane było na 5,9 zł zamiast 4,37 zł, dolar na 5,37 zł zamiast 3,93 zł.

Incydent wywołał zaniepokojenie wśród internautów śledzących notowania walut. Pojawiły się obawy o realną wartość oszczędności oraz o stabilność polskiej waluty.

Skąd wzięły się błędne dane?

Jak wyjaśniło Google, kursy walut na platformie Finance bazują na informacjach od zewnętrznych dostawców danych - w tym wypadku firmy Morningstar. To ona dostarczyła błędne notowania, które automatycznie wyświetliły się użytkownikom Google.

Spółka nie weryfikuje na bieżąco poprawności otrzymywanych danych, bazuje wyłącznie na zaufaniu do partnerów.

Ministerstwo reaguje na problem

Incydent z fałszywymi kursami walut nie pozostał niezauważony przez rząd. Minister Finansów i minister Cyfryzacji zażądali od Google szczegółowych wyjaśnień tej sytuacji.

Zdaniem ministra Krzysztofa Gawkowskiego, poniedziałkowe zdarzenie ujawniło bardzo istotny problem - ogromną odpowiedzialność spoczywającą na podmiotach publikujących informacje mające realny wpływ na życie obywateli.

„W przypadku zafałszowanych kursów walut opublikowanych w poniedziałek wieczorem wszystko jest w rękach Google. To prywatny podmiot, który współpracuje zapewne na podstawie jakichś umów z zewnętrznymi podmiotami.”

Minister cyfryzacji oczekuje większej staranności i weryfikacji ze strony takich serwisów jak Google. Tylko w ten sposób można zagwarantować rzetelność i wiarygodność publikowanych treści.

Czytaj więcej: Co Prezes NBP mówi o inflacji? Klucz do decyzji RPP na wykresie

Nowe regulacje w planach rządu

Incydent z kursami walut okazał się także impulsem do rozpoczęcia prac nad nowymi regulacjami dotyczącymi fake newsów i dezinformacji w internecie.

Jak zapowiedział minister Gawkowski, trwają analizy nad systemem prawnym, który pozwoli rozliczać podmioty publikujące i świadomie rozpowszechniające fałszywe wiadomości w sieci.

Nowe przepisy mają zagwarantować większą odpowiedzialność serwisów takich jak Google czy Facebook za treści, które się na nich pojawiają. Portale będą musiały szybciej reagować na Fake newsy, weryfikować informacje i prostować ewentualne błędy.

86% Polaków uważa, że fałszywe informacje w internecie są problemem
62% Badanych popiera karanie podmiotów publikujących fake newsy

Z badań wynika, że zdecydowana większość społeczeństwa postrzega dezinformację online jako realne zagrożenie i oczekuje konkretnych działań ustawodawcy.

Szybsza reakcja serwisów konieczna

Błąd Google ujawnił szerszy problem Ministra - nowe zamiary rządu

Bez względu na wprowadzenie nowych przepisów, minister Gawkowski już teraz apeluje do właścicieli portali o większą odpowiedzialność i szybszą reakcję na pojawiające się w sieci dezinformacje.

Optymalnym rozwiązaniem byłaby skuteczna samoregulacja i wypracowanie standardów weryfikacji przez firmy takie jak Google, Facebook czy Twitter. Tylko wtedy możliwe będzie skuteczne zwalczanie plagi fake newsów bez ingerencji państwa.

Jak podkreślił minister, kluczowa jest tu przede wszystkim szybkość - błędne lub nieprawdziwe informacje muszą być prostowane niemal natychmiast po ich pojawieniu się w sieci.

Odpowiedzialność za fake newsy

Fałszywe wiadomości internetowe stają się globalnym problemem o coraz poważniejszej skali. Ich autorzy wykorzystują luki w przepisach i brak reglamentacji treści w sieci do szerzenia kłamstw i manipulacji.

Jak pokazuje poniedziałkowy incydent, nawet gigant taki jak Google może stać się niewinnym rozpowszechnicielem fake newsów, jeśli bazuje wyłącznie na informacjach od zewnętrznych podmiotów.

Dlatego tak istotne jest jasne uregulowanie odpowiedzialności za publikowane w internecie treści i stworzenie ram prawnych pozwalających skutecznie identyfikować i karać twórców fake newsów.

NBP przypomina o wiarygodnych danych

W odpowiedzi na falę dezinformacji wywołaną błędnymi kursami walut, Narodowy Bank Polski wydał specjalny komunikat. Przypomniał w nim, że jedynym wiarygodnym źródłem informacji o notowaniach złotego, euro czy dolara są dane publikowane na oficjalnej stronie NBP.

Bank centralny apeluje do wszystkich podmiotów wykorzystujących kursy walut o ostrożność i weryfikację źródeł, z których czerpią dane.

Tylko czujność i odpowiedzialność wszystkich uczestników rynku informacji pozwoli uniknąć w przyszłości podobnych incydentów i skutecznie zwalczać zjawisko fake newsów.

Podsumowanie

Błędne kursy walut, które pojawiły się na platformie Google Finance, wywołały zaniepokojenie wśród internautów. Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Cyfryzacji zażądały od Google wyjaśnień, a minister Krzysztof Gawkowski stwierdził, że incydent ujawnił problem zbyt małej odpowiedzialności podmiotów publikujących ważne dla obywateli informacje. Dlatego rząd myśli o nowych regulacjach mających wymusić na serwisach typu Google czy Facebook szybszą reakcję na fake newsy.

Bez względu na ewentualne zmiany prawne, już teraz pożądana jest większa samokontrola i weryfikacja treści przez właścicieli portali internetowych. Tylko w ten sposób można skutecznie walczyć z plagą dezinformacji bez ograniczania wolności słowa. Szybka identyfikacja i prostowanie nieprawdziwych newsów to obowiązek każdego szanującego się medium.

Artykuł podsumowuje całą sytuację związaną z błędnymi kursami walut i wyjaśnia jej konsekwencje - zarówno bezpośrednie, czyli zamieszanie i niepewność użytkowników Google, jak i pośrednie w postaci planów nowych regulacji dotyczących fake newsów. Porusza istotny problem rosnącej skali dezinformacji w sieci i próbuje wskazać możliwe sposoby walki z tym zjawiskiem.

Materiał jest interesujący dla wszystkich użytkowników internetu, którzy chcieliby się dowiedzieć więcej na temat odpowiedzialności serwisów za publikowane treści. Zwrócenie uwagi na problem fake newsów to ważny krok w stronę budowania bardziej przejrzystej i rzetelnej sfery publicznej online.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Dom Freddiego Mercury'ego na sprzedaż. Właścicielka oczekuje wysokiej sumy
  2. Przyszłość polskiej gospodarki: Kongres 3W o wodzie, wodór, węglu
  3. Niespodziewany Zwrot Akcji na Konferencji Adama Glapińskiego - Musisz to Zobaczyć
  4. Niemieccy rolnicy kwestią granicy. Sytuacja polskich przedsiębiorców.
  5. Opłaty i długość trasy z Wrocławia do Krakowa. Ile kosztuje przejazd autostradą?
Autor Bartosz Antoniak
Bartosz Antoniak

Jestem redaktorem bloga SEPA Polska. Na łamach naszego bloga staram się przybliżyć czytelnikom ideę jednolitego obszaru płatności w euro (SEPA), z której korzystają setki milionów obywateli i przedsiębiorstw w Europie. Dzielę się moją wiedzą na temat funkcjonowania systemu SEPA, wyjaśniam korzyści płynące z ujednolicenia standardów, procedur i infrastruktury płatniczej. Omawiam praktyczne aspekty dokonywania szybkich przelewów SEPA oraz rozliczania transakcji w euro. Zapraszam do lektury moich artykułów, w których w przystępny sposób wyjaśniam zawiłości systemu płatności SEPA. Liczę, że dzięki mojemu blogowi coraz więcej osób w Polsce pozna i doceni udogodnienia, jakie niesie ze sobą uczestnictwo w SEPA.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły

Polski ChatGPT już działa. Jak wypadł jego debiut?
NewsPolski ChatGPT już działa. Jak wypadł jego debiut?

"polski chatgpt Bielik, rodzimy model AI oparty na języku polskim, zadebiutował z kilkoma potknięciami. Jego twórcy przyznają, że ograniczona baza danych stanowi wyzwanie dla stworzenia w pełni funkcjonalnego polskiego chatbota"