News

Błąd Google’a: euro po 5,40 złotego. Reakcja ministra finansów

Autor Cecylia Rutkowska
Cecylia Rutkowska02.01.20245 min.
Błąd Google’a: euro po 5,40 złotego. Reakcja ministra finansów

Błąd Google'a spowodował zamieszanie na rynku walutowym, windując kurs euro do poziomu 5,40 zł. Minister finansów uspokajał, że to tylko chwilowy "fejk". Nagły wzrost euro wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych, a nawet pytanie posła Mateckiego "Co się dzieje, Panie Donaldzie?". Całe zamieszanie spowodował błąd systemu Google, który podał fałszywe dane dotyczące notowań złotego.

Błąd Google'a wywindował kurs euro do rekordowych poziomów

We wtorek 2 stycznia 2024 roku osoby śledzące notowania walutowe mogły przeżyć szok. Okazało się bowiem, że kurs euro w stosunku do złotego drastycznie wzrósł, osiągając poziom 5,40 zł za jedno euro. Był to poziom niespotykany nawet po wybuchu wojny za wschodnią granicą Polski.

Zgodnie z danymi wyświetlanymi przez wyszukiwarkę Google, euro nie było jedyną walutą, która tak zyskała na wartości względem polskiej. Również kurs dolara wzrósł do 4,83 zł, a franka szwajcarskiego do 5,80 zł. Funt brytyjski podrożał do poziomu ponad 5 zł.

Nic więc dziwnego, że tak drastyczne i nagłe osłabienie złotego wywołało zamieszanie i szereg pytań wśród obserwatorów rynku. Czy polska waluta faktycznie z dnia na dzień straciła na wartości od 20 do 23 proc. względem euro i dolara? Co było tego przyczyną?

Błąd w danych Google'a podsyca panikę

Szybko okazało się jednak, że za zamieszaniem na rynku walutowym nie stał żaden realny, fundamentalny czynnik. To nie kryzys ani załamanie polskiej gospodarki sprawiły, że złoty nagle stracił na wartości. Przyczyną całego zamętu był po prostu błąd w prezentacji danych przez wyszukiwarkę Google.

We wtorkowe przedpołudnie, kiedy nie działał jeszcze handel na żadnej giełdzie, serwisy Google’a i powiązane z nim wykresy zaczęły wyświetlać kompletnie nierealistyczne dane dotyczące kursów walut. Internauci szukający informacji na ten temat musieli być w szoku, widząc tak dramatyczny wzrost euro, dolara czy franka w stosunku do osłabionego złotego.

Nic dziwnego, że błędne dane Google’a błyskawicznie rozniosły się po mediach społecznościowych, wywołując dyskusję i falę spekulacji. Użytkownicy zastanawiali się, co mogło doprowadzić do tak nagłego kryzysu na rynku walutowym. Tymczasem rzeczywistość była zgoła inna.

Minister finansów i NBP prostują: to tylko chwilowy "fejk"

Ostatecznie do sprawy odniósł się minister finansów prof. Andrzej Domański, który na Twitterze uspokoił, że notowania w Google to jedynie krótkotrwały „fejk”. Wkrótce po otwarciu rynków azjatyckich okazało się, że kursy wróciły do normy sprzed dziwnego zamieszania.

„Spokojnie. Ten kurs złotego, który sieje panikę, to "fejk" (błąd źródła danych). Za chwilę otworzą się rynki w Azji i sytuacja wróci do normy”

Podobne stanowisko zajął Narodowy Bank Polski, zapewniając w oświadczeniu, że drastyczne dane o kursach walut były błędne i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. NBP podkreślił, że sytuacja złotego pozostaje stabilna, a polska waluta nie traci na wartości.

Poseł pyta na Twitterze: "Co się dzieje, Panie Donaldzie?"

Zamieszanie z fałszywymi danymi Google’a odbiło się także szerokim echem w mediach społecznościowych. Poseł Dariusz Matecki zamieścił na Twitterze wpis: "A co to się dzieje? Panie Donaldzie?", domagając się wyjaśnień od prezesa NBP Adama Glapińskiego w sprawie rzekomego załamania złotego.

Inni użytkownicy Twittera również dopytywali o przyczyny gwałtownych wahań kursów walut prezentowanych przez Google. Na szczęście minister finansów szybko uciął spekulacje, wyjaśniając, że mamy do czynienia jedynie z krótkotrwałym „fejkiem”.

Opisana sytuacja pokazuje, jak łatwo fałszywe informacje mogą wywołać panikę i wzbudzić falę niepotrzebnych emocji. Na szczęście tym razem służby państwowe szybko zareagowały, prostując błędne doniesienia i uspokajając nastroje.

Czytaj więcej: Hotele na ostatnie dni roku pękają w szwach! Dlaczego tylu Polaków wyjechało?

Podsumowanie

Błąd Google’a: euro po 5,40 złotego. Reakcja ministra finansów

Przeczytałem interesujący artykuł na temat zamieszania, jakie wywołały błędne dane prezentowane 2 stycznia 2024 roku przez wyszukiwarkę Google. Okazało się, że serwisy Google'a podawały kompletnie nierealistyczne informacje na temat kursów walut, sugerując gwałtowne osłabienie złotego i wzrost kursu euro do 5,40 zł!

Te nieprawdziwe doniesienia błyskawicznie rozniosły się po mediach społecznościowych, wywołując panikę wśród obserwatorów rynku finansowego. Niektórzy zadawali pytania w rodzaju "Co się dzieje, Panie Donaldzie?", domagając się pilnych wyjaśnień od prezesa NBP.

Na szczęście minister finansów i przedstawiciele NBP szybko zareagowali, tłumacząc, że mamy do czynienia z krótkotrwałym "fejkiem". Po prostu system Google'a pokazał kompletnie błędne notowania złotego, euro i innych walut. Po kilku godzinach dane wróciły do normy.

Cała sytuacja pokazuje siłę fake newsów i tego, jak łatwo mogą one wywołać niepotrzebną panikę. Dobrze, że odpowiednie służby szybko sprostowały nieprawdziwe informacje i uspokoiły sytuację.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Studia już nie są potrzebne? Czy to prawda?
  2. Przyszłość polskiej gospodarki: Kongres 3W o wodzie, wodór, węglu
  3. Niespodziewany Zwrot Akcji na Konferencji Adama Glapińskiego - Musisz to Zobaczyć
  4. Gdzie w Sejmie zdeponować broń palną według Brauna
  5. Opłaty i długość trasy z Wrocławia do Krakowa. Ile kosztuje przejazd autostradą?
Autor Cecylia Rutkowska
Cecylia Rutkowska

Jestem ekonomistką, na blogu poruszam tematy związane z finansami osobistymi i inwestowaniem pieniędzy. Dzielę się praktycznymi poradami, analizuję sytuację gospodarczą.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły