News

Nowy program mieszkaniowy rządu: pieniądze dla deweloperów. Ekspert wyjaśnia.

Autor Bartosz Antoniak
Bartosz Antoniak08.01.20249 min.
Nowy program mieszkaniowy rządu: pieniądze dla deweloperów. Ekspert wyjaśnia.

Rządowy program "Mieszkanie na start" ma wpompować w rynek nieruchomości 12-13 mld zł w ciągu dekady, z czego już w tym roku przeznaczono 500 mln zł. Eksperci alarmują jednak, że pieniądze te w dużej mierze zasilą kieszenie deweloperów, nie rozwiązując realnych problemów mieszkaniowych Polaków. Wręcz przeciwnie - dopłaty do kredytów mogą windować ceny nieruchomości, pogłębiając kryzys. Deweloperzy bowiem nie obniżą swoich marż, a przy tak zasilonym popycie będą je wręcz zawyżać. Tymczasem sytuacja finansowa rodaków się nie poprawi, przez co coraz mniej osób będzie stać na własne "M".

Rządowy program zasila kieszenie deweloperów

Nowy rządowy program "Mieszkanie na start" ma wesprzeć Polaków w zakupie własnego lokum. Niestety eksperci alarmują, że jego konstrukcja sprawi, iż pieniądze w dużej mierze trafią do kieszeni deweloperów. W ciągu 10 lat ma bowiem zostać przeznaczonych na ten cel aż 12-13 mld zł z publicznych środków.

Tymczasem wypłacane dotacje do kredytów wcale nie muszą przełożyć się na poprawę sytuacji mieszkaniowej rodaków. Wręcz przeciwnie - mogą windować ceny nieruchomości, pogłębiając problem. Deweloperzy bowiem nie obniżą swoich marż, a przy tak zasilonym popycie będą je wręcz zawyżać. Nie mają też żadnych zobowiązań do utrzymywania dotychczasowego poziomu cen.

Marże będą rosły wraz z dotacjami

W efekcie dopłaty do kredytów paradoksalnie mogą zmniejszyć dostępność mieszkań dla przeciętnych Polaków. Deweloperzy bowiem podniosą ceny lokali, widząc możliwość "wyciągnięcia" większych pieniędzy od klientów mających rządowe wsparcie. Dla wielu osób opcja kupna własnego M i tak pozostanie poza zasięgiem, mimo dopłat, które firmy bezwzględnie wykorzystają do windowania marż.

Eksperci podkreślają, że wprowadzenie dopłat bez mechanizmów kontroli cen i marż, to błąd, który może mieć opłakane skutki dla nabywców. Deweloperzy bowiem nie będą zainteresowani obniżaniem zysków. Wręcz przeciwnie - dzięki rządowym dotacjom ich apetyt może jeszcze wzrosnąć. Tym bardziej, że popyt i tak będzie zwiększony przez dopłaty. To scenariusz, w którym zyskają tylko oni, kosztem klientów i podatników.

Deweloperzy podnoszą ceny po dotacjach

Niestety wszystko wskazuje na to, że firmy deweloperskie bezwzględnie wykorzystają rządowy program do windowania cen mieszkań. Nie ma bowiem w jego konstrukcji żadnych mechanizmów, które blokowałyby takie działania. A w warunkach zwiększonego popytu, z jakim mamy do czynienia, apetyty deweloperów na zysk mogą jeszcze wzrosnąć.

Eksperci przestrzegają - im większe dopłaty do kredytów, tym wyższe ceny mieszkań ustalą deweloperzy. Klienci i tak je kupią, mając rządowe wsparcie.

Co więcej, już teraz mamy sygnały o podwyżkach cen lokali sięgających nawet 25-30% rok do roku. Wprowadzenie kolejnych bodźców proinflacyjnych w postaci dopłat do kredytów, tylko spotęguje presję na wzrost stawek.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia

Nie można się więc dziwić, że apetyt firm deweloperskich może rosnąć w miarę wprowadzania kolejnych dopłat. Im więcej bowiem państwo będzie dokładało do zakupu mieszkań, tym chętniej deweloperzy będą windować marże. W końcu za sprawą rządowych pieniędzy i tak znajdą się chętni, by kupować ich lokale po zawyżonych cenach.

Dlatego eksperci apelują o wprowadzenie mechanizmów kontrolnych, które powstrzymają żądania firm deweloperskich. Same dopłaty bowiem wcale nie muszą przełożyć się na poprawę sytuacji klientów. Zamiast tego mogą być po prostu bezpardonowo wykorzystane przez deweloperów do maksymalizacji własnych zysków. Dokładnie tak, jak to robią już teraz przy rosnącym popycie i inflacji.

Czytaj więcej: Potencjalne zmiany u naszych sojuszników - jak to wpłynie na przyszły rząd Polski?

12 mld zł z podatków na rynek nieruchomości

Rządowy program ma kosztować podatników 12-13 mld zł w ciągu dekady. To olbrzymie pieniądze, które zasilą rynek nieruchomości. Pytanie tylko, czy faktycznie wesprą Polaków w zakupie własnego mieszkania, czy jednak w dużej mierze zostaną "przejedzone" przez firmy developerskie. Niestety to drugie ryzyko wydaje się spore.

12-13 mld zł koszt programu "Mieszkanie na start" w ciągu 10 lat
500 mln zł kwota przeznaczona na program tylko w 2023 roku

Tak olbrzymie pieniądze z pewnością mogłyby realnie wesprzeć Polaków w poprawie warunków mieszkaniowych, gdyby odpowiednio je rozdysponować. Niestety wszystko wskazuje na to, że spora ich część może zostać po prostu "zjedzona" przez deweloperów podnoszących ceny lokali i marże. Wskazują na to chociażby sygnały płynące z rynku już teraz, a przecież program jeszcze na dobre się nie rozpoczął.

Dlatego kluczowe jest wprowadzenie mechanizmów kontrolnych oraz warunkowości wsparcia. Inaczej gigantyczne pieniądze z podatków Polek i Polaków zasilą przede wszystkim firmy developerskie. A te raczej nie działają z pobudek filantropijnych, lecz dla zysku. I będą go maksymalizować, wykorzystując każdą okazję.

Dopłaty nie poprawią sytuacji Polaków

Nowy program mieszkaniowy rządu: pieniądze dla deweloperów. Ekspert wyjaśnia.

Eksperci i analitycy rynku mieszkaniowego przestrzegają, że wprowadzenie dopłat do kredytów bez odpowiednich zabezpieczeń, nie tylko nie pomoże Polakom, ale realnie pogorszy ich sytuację. Deweloperzy bowiem bezwzględnie wykorzystają publiczne pieniądze do windowania własnych zysków, windując ceny mieszkań.

W efekcie zakup własnego lokum jeszcze mniej osób będzie stać. Mimo dopłat bowiem i tak nie dorównają tempa wzrostu stawek dyktowanych przez firmy developerskie. Te zaś nie będą miały żadnych oporów ani hamulców, by windować marże w odpowiedzi na rosnący popyt. Koszty tego poniosą klienci i podatnicy.

  • rosnące ceny mieszkań
  • większe marże deweloperów
  • mniejsza dostępność lokali

Oto najbardziej prawdopodobne skutki uruchomienia programu "Mieszkanie na start" bez wprowadzenia mechanizmów kontrolnych. Deweloperzy po prostu bezwzględnie wykorzystają każdą okazję do podnoszenia własnych zysków. Nawet jeśli będzie się to odbywać kosztem klientów i całego społeczeństwa.

Brak odpowiedzialności firm

Niestety w obecnej formie programu deweloperzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ewentualne negatywne skutki jego wdrożenia. Przyznane im zostaną ogromne środki z budżetu, bez żadnych warunków co do stabilizacji cen czy marż. Wręcz przeciwnie - będą mieli zachętę do windowania zysków. Czy z niej skorzystają, nie ulega wątpliwości.

Wsparcie bez warunków zwiększa zyski

Rządowy program "Mieszkanie na start" zakłada wpompowanie w rynek nieruchomości 12-13 mld zł w ciągu dekady. Niestety jego konstrukcja zawiera poważne wady, które bez wątpienia zostaną bezwzględnie wykorzystane przez firmy deweloperskie. Przede wszystkim brak jest w nim jakichkolwiek mechanizmów warunkujących wsparcie.

Deweloperzy otrzymają więc ogromne środki bez gwarancji, że nie podniosą cen mieszkań. Wręcz przeciwnie - mają bodźce ku temu, by windować marże jak tylko się da. Dodatkowo nie muszą obawiać się o popyt - ten i tak wzrośnie za sprawą dopłat z budżetu.

To wszystko razem stwarza idealne warunki do maksymalizacji zysków firm kosztem klientów, których sytuacja się nie poprawi. Być może nawet pogorszy przy gwałtownie rosnących cenach mieszkań. Niestety na razie nic nie wskazuje, by rząd zamierzał wprowadzić mechanizmy chroniące przed takim scenariuszem.

Dotowanie deweloperów nie rozwiąże problemów

Eksperci są zgodni -dopłaty do kredytów mieszkaniowych bez odpowiednich zabezpieczeń i kontroli z pewnością nie rozwiążą problemów Polaków z dostępem do mieszkań. Jedynymi beneficjentami programu będą w tym przypadku firmy deweloperskie, które znacząco zwiększą swoje zyski. Kosztem klientów i całego społeczeństwa.

Dlatego kluczowe jest wprowadzenie mechanizmów, które zmuszą deweloperów do odpowiedzialności. Inaczej publiczne miliardy tylko spotęgują apetyty prywatnych firm, nie przynosząc żadnych pozytywnych efektów zwykłym obywatelom. A na to nie można pozwolić.

Potrzebne są zdecydowane kroki, by zagwarantować, że pieniądze z podatków Polek i Polaków faktycznie zostaną spożytkowane na wsparcie w poprawie ich sytuacji mieszkaniowej. Inaczej cały program okaże się klapą i gigantycznym transferem środków do prywatnych firm. A na to stać nas nie może.

Podsumowanie

W artykule omówiono nowy rządowy program wsparcia w zakupie mieszkań "Mieszkanie na start". Ma on kosztować około 12-13 mld złotych w ciągu dekady. Niestety eksperci alarmują, że jego obecna konstrukcja sprawi, iż pieniądze w dużej mierze trafią do kieszeni deweloperów. Wypłacane dopłaty do kredytów bowiem mogą windować ceny nieruchomości zamiast je obniżać. Deweloperzy nie są bowiem zobowiązani do utrzymywania dotychczasowych stawek i marż. A rosnący popyt skłoni ich do podnoszenia zysków.

Zwraca się również uwagę, że apetyt firm deweloperskich na większe zyski może rosnąć proporcjonalnie do wysokości wprowadzanych dopłat. Im więcej państwo dokłada do zakupu mieszkań, tym chętniej podnoszone będą ich ceny. Deweloperzy w żaden sposób nie są też zobowiązani do ponoszenia odpowiedzialności za negatywne skutki programu. A te mogą być opłakane dla portfeli Polaków.

Eksperci apelują zatem o wprowadzenie mechanizmów kontroli cen oraz warunkowości wsparcia. Inaczej gigantyczne pieniądze z podatków w dużej mierze zostaną przejedzone przez firmy deweloperskie. Te zaś kierują się chęcią maksymalizacji zysku, a nie działalnością filantropijną. Dlatego potrzebne są zabezpieczenia, by deweloperzy nie zwiększali swoich marż kosztem klientów i całego społeczeństwa.

Podsumowując - bez odpowiednich mechanizmów kontrolnych program może przynieść więcej szkody niż pożytku. Zamiast pomóc w rozwiązaniu problemów mieszkaniowych Polaków, doprowadzi do wzbogacenia się firm deweloperskich. Dlatego potrzebne są zmiany gwarantujące, że środki zostaną spożytkowane zgodnie z założeniami, a nie na prywatne cele biznesu kosztem obywateli.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Studia już nie są potrzebne? Czy to prawda?
  2. Przyszłość polskiej gospodarki: Kongres 3W o wodzie, wodór, węglu
  3. Niespodziewany Zwrot Akcji na Konferencji Adama Glapińskiego - Musisz to Zobaczyć
  4. Gdzie w Sejmie zdeponować broń palną według Brauna
  5. Opłaty i długość trasy z Wrocławia do Krakowa. Ile kosztuje przejazd autostradą?
Autor Bartosz Antoniak
Bartosz Antoniak

Jestem redaktorem bloga SEPA Polska. Na łamach naszego bloga staram się przybliżyć czytelnikom ideę jednolitego obszaru płatności w euro (SEPA), z której korzystają setki milionów obywateli i przedsiębiorstw w Europie. Dzielę się moją wiedzą na temat funkcjonowania systemu SEPA, wyjaśniam korzyści płynące z ujednolicenia standardów, procedur i infrastruktury płatniczej. Omawiam praktyczne aspekty dokonywania szybkich przelewów SEPA oraz rozliczania transakcji w euro. Zapraszam do lektury moich artykułów, w których w przystępny sposób wyjaśniam zawiłości systemu płatności SEPA. Liczę, że dzięki mojemu blogowi coraz więcej osób w Polsce pozna i doceni udogodnienia, jakie niesie ze sobą uczestnictwo w SEPA.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły

Tajemnica walut w Polsce ujawniona?
NewsTajemnica walut w Polsce ujawniona?

Walut nigdy więcej źle nie wymienisz! Poznaj prawdę na temat oszukańczych praktyk kantorów, naucz się właściwie przeliczać kursy i zabezpiecz się przed oszustwami. Przestrogi ekspertów dla bezpiecznej wymiany walut.