News

Orbán przesadził w UE: za długo byliśmy mili

Autor Maciej Bąk
Maciej Bąk18.01.20246 min.
Orbán przesadził w UE: za długo byliśmy mili

Orbán przesadził w UE: za długo byliśmy mili. Węgry od dawna próbują rozgrywać Unię Europejską, wetując kluczowe decyzje i szantażując Brukselę. Tym razem jednak Viktor Orbán posunął się za daleko, blokując unijną pomoc finansową dla walczącej Ukrainy. W zamian żąda pieniędzy dla Budapesztu. To wywołało poważną irytację na Zachodzie. Coraz głośniej mówi się o zastosowaniu twardej linii i uruchomieniu procedury z art. 7 Traktatu UE przeciw Węgrom. Czy to koniec pobłażliwości dla poczynań Orbána?

Orban zawetował pomoc dla Ukrainy

Viktor Orbán ponownie dał się we znaki Unii Europejskiej. Tym razem posunął się naprawdę daleko, blokując przyznanie Ukrainie ogromnej pomocy finansowej w wysokości 50 mld euro. Jak przyznał sam Orbán, celem jego weta jest wymuszenie na UE wypłaty środków dla Węgier, które Bruksela zamroziła za łamanie praworządności.

Działania Orbána wywołały poważną irytację na Zachodzie. Jak twierdzi cytowany przez "Rzeczpospolitą" wysoki rangą dyplomata UE, "za długo byliśmy mili, z Orbánem trzeba grać twardo". Coraz głośniej mówi się więc o sięgnięciu po najcięższe działa - uruchomienie procedury z art. 7 Traktatu UE przeciw Węgrom.

Węgry blokują pomoc dla Ukrainy

Orbán od dawna próbuje szantażować i rozgrywać UE dla własnych celów. Tym razem jednak posunął się o krok za daleko. Zawetowanie przez Węgry ogromnego unijnego pakietu pomocowego dla walczącej z Rosją Ukrainy uderza w fundamentalne wartości, na których opiera się Wspólnota.

Ukraina potrzebuje pilnie pieniędzy, by sfinansować bieżące wydatki państwa, w tym wypłaty emerytur i pensji dla nauczycieli oraz lekarzy. Jak alarmują Ukraińcy, ich rezerwy wyczerpią się już w marcu. Tymczasem Orbán, forsując prorosyjską politykę, blokuje dla nich ratunkową linię finansową UE.

W Brukseli mówią: z Orbanem trzeba grać twardo

Postawa Orbána wywołała już poważne niezadowolenie w instytucjach europejskich. Jak twierdzi cytowany przez "Rzeczpospolitą" wysoki rangą dyplomata UE, "za długo byliśmy mili, z Orbánem trzeba grać twardo". Widać, że cierpliwość Zachodu się wyczerpała.

Jeszcze niedawno wydawało się, że Komisja Europejska jest gotowa pójść na ustępstwa wobec żądań Budapesztu. Jednak kontrowersyjne weto dla Ukrainy zmieniło nastawienie Brukseli. Teraz to Węgry mogą zapłacić wysoką cenę za swoją politykę.

Czy grozi im uruchomienie art. 7 Traktatu UE?

Coraz głośniej mówi się o uruchomieniu wobec Węgier procedury z art. 7 Traktatu o UE. To rozwiązanie, które może prowadzić nawet do zawieszenia prawa głosu danego kraju w Radzie UE. Obecnie art. 7 stosowany jest już wobec Polski i Węgier, jednak nie przyniósł na razie żadnych konkretnych rezultatów.

Sytuacja może się jednak zmienić po ostatnich wyborach w Polsce. Nowy rząd w Warszawie otwiera drogę do jednomyślności państw UE przy ewentualnym głosowaniu nad sankcjami dla Budapesztu. Orbán sam sprowokował ostrą reakcję Brukseli i teraz tego pożałuje.

Czytaj więcej: Rewolucyjna zmiana w ZUS dzięki sztucznej inteligencji

Przyspieszenie procedury z art. 7 przeciw Węgrom?

Uruchomienie art. 7 Traktatu UE to najostrzejsza broń, jaką dysponuje Unia Europejska przeciw państwom łamiącym unijne wartości. Od dawna procedura ta jest już prowadzona zarówno przeciwko Polsce, jak i Węgrom. Jednak brak było zgody wszystkich krajów UE na zastosowanie sankcji.

Blokując pomoc dla Ukrainy Orbán sam sprowokował frustrację Zachodu. Teraz coraz głośniej mówi się o przyspieszeniu procedury art. 7 i nałożeniu konkretnych sankcji na Węgry. Kluczowa może okazać się zmiana podejścia nowego rządu w Polsce. Gdyby Warszawa poparła kary, Orbán mógłby zostać ukarany nawet zawieszeniem prawa głosu w UE.

Procedura z art. 7 UE Możliwe sankcje
Wszczynana przy systemowych zagrożeniach dla praworządności w kraju UE - Zawieszenie prawa głosu w Radzie UE
Obecnie toczy się przeciwko Polsce i Węgrom - Ograniczenie dostępu do funduszy UE
Wymaga jednomyślności państw UE - Pozbawienie prawa do kandydowania na członka KE

Jak widać, art. 7 daje UE szeroki wachlarz możliwości nacisku na kraje łamiące unijne standardy. Orbán swoim weto przeciw Ukrainie sam sprowokował tak ostry kurs Brukseli. Teraz może tego mocno pożałować.

Czy Polska poprze sankcje przeciw Budapesztowi?

Orbán przesadził w UE: za długo byliśmy mili

Kluczowa dla ewentualnego ukarania Węgier może okazać się postawa Polski. Za rządów PiS Warszawa konsekwentnie broniła Budapesztu przed sankcjami UE. Jednak wybory parlamentarne w Polsce w październiku 2023 roku zmieniły układ sił.

Nowy liberalny rząd w Warszawie deklaruje powrót do prounijnej polityki. To otwiera drogę do jednomyślnego poparcia przez UE sankcji przeciw Węgrom w ramach art. 7.

Polska odgradza się od dotychczasowej linii konfrontacji z Brukselą. Stwarza to realną szansę na ukaranie Orbána. Warszawa nie będzie już blokować ewentualnych sankcji na rzecz ochrony węgierskiego sojusznika.

Wszystko wskazuje na to, że cierpliwość Zachodu do autorytarnych poczynań Orbána się wyczerpała. Blokując pieniądze dla Ukrainy, posunął się za daleko. Teraz może spodziewać się surowej reakcji UE, która nie będzie już taka pobłażliwa jak dotąd.

Podsumowanie

W artykule omówiono kontrowersyjne weto, jakie Viktor Orbán zastosował wobec unijnej pomocy finansowej dla Ukrainy. Okazuje się, że zablokowanie przez Węgry ogromnej transzy 50 mld euro dla walczącego sąsiada było formą szantażu mającego wymusić na UE wypłatę środków dla Budapesztu. Tak cyniczne działanie wywołało frustrację Brukseli, która traci cierpliwość do autorytarnych poczynań Orbána.

Artykuł przytacza głosy unijnych dyplomatów, którzy twierdzą, że "za długo byliśmy mili" i należy "z Orbánem grać twardo". W reakcji na weto dla Ukrainy coraz poważniej rozważa się uruchomienie wobec Węgier procedury z art. 7 Traktatu UE, która może nawet doprowadzić do odebrania Budapesztowi prawa głosu na unijnych forach. Kluczowa może być tu zmiana nastawienia Polski, która dotąd broniła sojusznika ze Wschodu.

Artykuł pokazuje, jak cyniczna gra Orbána może się dla niego źle skończyć. Blokując pieniądze dla Ukrainy, sam sprowokował zdecydowaną reakcję Zachodu. Teraz może go czekać bolesna nauczka w postaci sankcji UE w ramach art. 7. Warszawa raczej nie będzie już blokować takich działań.

Podsumowując, tekst ukazuje, że cierpliwość Brukseli do autorytarnych poczynań Orbána się wyczerpała. Nieodpowiedzialne weto dla Ukrainy może Budapeszt słono kosztować. UE szykuje się do rozprawienia się z problematycznym sojusznikiem na Wschodzie.

Oceń artykuł

rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
Ocena: 5.00 Liczba głosów: 1

5 Podobnych Artykułów:

  1. Dom Freddiego Mercury'ego na sprzedaż. Właścicielka oczekuje wysokiej sumy
  2. Przyszłość polskiej gospodarki: Kongres 3W o wodzie, wodór, węglu
  3. Niespodziewany Zwrot Akcji na Konferencji Adama Glapińskiego - Musisz to Zobaczyć
  4. Budżet na wstrzymaniu? Minister finansów zabiera głos
  5. Opłaty i długość trasy z Wrocławia do Krakowa. Ile kosztuje przejazd autostradą?
Autor Maciej Bąk
Maciej Bąk

Interesuję się rynkami finansowymi i inwestowaniem. Prowadzę blog, na którym publikuję porady z zakresu oszczędzania, lokowania kapitału, zarządzania budżetem domowym. Dzielę się swoją wiedzą.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły

Polski ChatGPT już działa. Jak wypadł jego debiut?
NewsPolski ChatGPT już działa. Jak wypadł jego debiut?

"polski chatgpt Bielik, rodzimy model AI oparty na języku polskim, zadebiutował z kilkoma potknięciami. Jego twórcy przyznają, że ograniczona baza danych stanowi wyzwanie dla stworzenia w pełni funkcjonalnego polskiego chatbota"