News

Rząd przeznaczy nawet 42 mld zł dla Polaków. Jedna grupa niezadowolona.

Autor Cecylia Rutkowska
Cecylia Rutkowska13.12.20238 min.
Rząd przeznaczy nawet 42 mld zł dla Polaków. Jedna grupa niezadowolona.

Rząd Donalda Tuska zapowiedział w expose szereg zmian w podatkach i świadczeniach dla obywateli. Według ekonomistów bezpośredni koszt tych działań może sięgnąć nawet 42 mld zł, a deficyt budżetowy zwiększy się o 38 mld zł. Oznacza to znaczący wzrost wydatków państwa, który wpłynie na inflację, wzrost gospodarczy i konieczność cięć wydatków w przyszłości. Jednocześnie wzrośnie deficyt budżetowy i dług publiczny. Jedyną grupą niezadowoloną mogą być kredytobiorcy, gdyż stopy procentowe raczej się nie obniżą.

Kluczowe wnioski:
  • Wzrost deficytu budżetowego o ok. 38 mld zł, do poziomu powyżej 5% PKB.
  • Zwiększenie wydatków może dodatkowo zwiększyć inflację i utrudnić walkę z nią.
  • Konieczność cięć wydatków po 2025 roku, aby ograniczyć dług publiczny.
  • Wzrost długu publicznego w kierunku 55% PKB zamiast planowanych 50%.
  • Brak perspektyw na obniżki stóp procentowych przed końcem 2024 r.

Zmiany w podatkach i świadczeniach

Rząd Donalda Tuska zapowiedział w expose szereg zmian w systemie podatkowym i świadczeniach socjalnych. Najważniejsze z nich to wprowadzenie kasowego PIT dla przedsiębiorców, urlop od płacenia składek ZUS oraz program "Aktywna mama" w postaci świadczenia 1500 zł miesięcznie dla matek powracających do pracy.

Te zmiany mają na celu zwiększenie atrakcyjności prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce oraz zachęcenie kobiet do aktywności zawodowej po urodzeniu dziecka. Jednocześnie oznaczają one znaczne koszty dla budżetu państwa.

Korzyści i koszty

Z jednej strony zapowiedziane zmiany dadzą przedsiębiorcom większą elastyczność w rozliczeniach podatkowych i ulgę w opłacaniu składek ZUS. Z drugiej zaś strony, według szacunków ekonomistów, ich łączny koszt może sięgnąć nawet 42 mld zł, z czego bezpośredni wpływ na deficyt budżetowy to 38 mld zł.

Oznacza to konieczność znalezienia dodatkowych źródeł finansowania dla tych wydatków lub Cięcia w innych obszarach. W przeciwnym razie zwiększy się deficyt budżetowy i dług publiczny.

Wzrost wydatków państwa o 38 mld zł

Szacunki ekonomistów mówią, że łączny koszt zapowiadanych przez rząd Donalda Tuska zmian, wliczając również podwyżki dla nauczycieli i urzędników, może sięgnąć w 2024 roku około 42 mld zł.

Jest to znacząca kwota, która spowoduje wzrost deficytu budżetowego o ok. 38 mld zł, do poziomu powyżej 5% PKB. Dla porównania, projekt budżetu na 2024 rok przewidywał deficyt na poziomie 4,5% PKB.

Wyszczególnienie Kwota [mld zł]
Podwyżki dla nauczycieli 13-14
Podwyżki dla urzędników 15
"Aktywna mama" 4-5
Ulga w ZUS dla firm 4,5
Razem 42

Konieczne będzie zatem znalezienie dodatkowych oszczędności lub źródeł przychodów, aby zbilansować te wydatki i nie dopuścić do nadmiernego wzrostu deficytu.

Czytaj więcej: Rewolucja w lombardach: pożyczki pod zastaw w nowej odsłonie

Wpływ na inflację i wzrost gospodarczy

Zapowiedziane przez rząd zwiększenie wydatków budżetowych będzie miało również wpływ na inflację i wzrost gospodarczy w najbliższych latach.

Z jednej strony podwyższanie płac i świadczeń zwiększy popyt konsumpcyjny, co może stymulować wzrost PKB. Jednak z drugiej strony tak ekspansywna polityka fiskalna jest proinflacyjna, ponieważ zwiększa ilość pieniądza w obiegu.

W przyszłym roku spodziewamy się wzrostu płac o ok. 10,5 proc. rok do roku, a więc w tempie przekraczającym wzrosty cen. Wysoki wzrost wynagrodzeń będzie wynikiem zaplanowanego podniesienia płacy minimalnej w 2024 roku o prawie 20 proc., które wywrze presję na podwyżki całej siatki płac, podnosząc tym samym koszty pracy

Utrzymanie inflacji w ryzach będzie zatem trudniejsze. Niektórzy ekonomiści szacują nawet, że walka z wysokimi cenami może potrwać nawet 6 lat. To z pewnością zła informacja dla gospodarstw domowych.

Groźba stagnacji

Co więcej, ekspansywna polityka fiskalna niesie ze sobą ryzyko tzw. stagnacji, czyli sytuacji gdy mamy jednocześnie wysoki wzrost gospodarczy, rosnącą inflację oraz rosnące bezrobocie.

Dzieje się tak, ponieważ stymulowanie popytu przy ograniczonej podaży prowadzi do wzrostu cen, na co bank centralny reaguje podnosząc stopy procentowe. Wyższe stopy z kolei "Studzą" koniunkturę gospodarczą i zwiększają bezrobocie.

Groźba stagnacji wisiała nad Polską już w 2022 r., ale ostatecznie recesji udało się uniknąć. Czy tym razem również się uda? Pozostaje zachować czujność.

Konieczność cięć wydatków po 2025 roku

Rząd przeznaczy nawet 42 mld zł dla Polaków. Jedna grupa niezadowolona.

Wzrost deficytu budżetowego i wydatków socjalnych oznacza, że nie uda się w pełni zrealizować zapowiadanego wcześniej przez PiS programu cięć wydatków po 2025 r. w celu ograniczenia długu publicznego.

Tymczasem dług sektora finansów publicznych i tak zmierza w kierunku 55% PKB wobec 48,7% na koniec trzeciego kwartału 2022 r. Przypomnijmy, że PiS planowało zaciskać pasa i stopniowo redukować wydatki o 130 mld zł rocznie.

W aktualnej sytuacji trudno będzie zrealizować te plany oszczędnościowe. Być może po 2025 roku czekają nas więc głębsze cięcia wydatków socjalnych, aby wyhamować tendencję wzrostową państwowego zadłużenia.

Skutki wysokiego długu

Utrzymywanie się wysokiego długu publicznego zwiększa ryzyko kryzysu finansowego w przyszłości. Ogranicza też pole manewru w polityce gospodarczej i zwiększa koszt obsługi zadłużenia.

  • Spada wiarygodność kraju w oczach inwestorów i agencji ratingowych.
  • Wzrasta ryzyko nagłego załamania zaufania do wypłacalności państwa.
  • Konieczność cięć wydatków lub podwyżek podatków w przyszłości.
  • Trudności w finansowaniu inwestycji pobudzających wzrost gospodarczy.

Wzrost deficytu i długu publicznego

Biorąc pod uwagę koszt zapowiedzianych przez rząd programów socjalnych, a także spowolnienie gospodarcze, deficyt sektora finansów publicznych w 2024 r. z pewnością przekroczy zakładane wcześniej 4,5% PKB.

Realne wydaje się, że zamknie się w okolicach 5-6% PKB. Podobnie dług publiczny, który zmierza w kierunku 55% PKB wobec 48,7% obecnie - to scenariusz o 10 punktów procentowych gorszy od pierwotnych założeń rządu.

Wyszczególnienie Stan obecny Prognoza
Deficyt finansów publicznych [% PKB] 4,5% (III kw. 2022) 5-6%
Dług publiczny [% PKB] 48,7% (III kw. 2022) 55%

Widać więc wyraźnie, że zapowiedziane zmiany i wydatki socjalne pogorszą stan finansów publicznych Polski. Zwiększy się deficyt budżetowy, a dług publiczny zmierza w niebezpiecznym kierunku.

Brak obniżek stóp procentowych do końca 2024

Negatywnym skutkiem ekspansywnej polityki fiskalnej będzie również utrzymywanie wysokich stóp procentowych przez dłuższy czas. Wbrew oczekiwaniom, stopy procentowe raczej nie zostaną obniżone do końca 2024 r.

W naszej ocenie dalsze luzowanie polityki pieniężnej jest mało prawdopodobne. Zakładamy, że stopa referencyjna NBP może pozostać bez zmian na poziomie 5,75 proc. aż do IV kwartału 2024 r.

Taka perspektywa to zła wiadomość dla osób spłacających kredyty hipoteczne w złotówkach. Oznacza brak ulgi w postaci niższych rat przez najbliższe 2-3 lata.

Podsumowując, zapowiedziane przez rząd Donalda Tuska programy socjalne przyniosą pewne korzyści obywatelom, ale ich koszt odbije się negatywnie na finansach publicznych. Wzrośnie deficyt i dług, a inflacja pozostanie znacznie powyżej celu NBP. W takich warunkach trudno liczyć na szybkie obniżki stóp procentowych.

Podsumowanie

W moim artykule omówiłem zapowiedziane przez rząd Donalda Tuska zmiany w systemie podatkowym i nowe programy socjalne. Przeanalizowałem ich potencjalny wpływ na finanse publiczne, inflację i wzrost gospodarczy. Moim zdaniem, choć niektóre rozwiązania przyniosą korzyści obywatelom, to jednak ich łączny koszt jest zbyt wysoki.

Uważam, że zaplanowany wzrost wydatków budżetowych o ok. 38 mld zł zwiększy deficyt powyżej 5% PKB i spowoduje wzrost długu publicznego w kierunku 55% PKB. To z kolei ograniczy pole manewru w polityce gospodarczej na kolejne lata. Poza tym, ekspansywna polityka fiskalna utrudni walkę z wysoką inflacją, która może utrzymywać się powyżej celu NBP nawet przez 6 lat.

Ponadto uważam, że w takich warunkach Rada Polityki Pieniężnej nie będzie skłonna do dalszego łagodzenia polityki monetarnej. Dlatego nie należy spodziewać się obniżek stóp procentowych przed końcem 2024 r., co oznacza brak ulgi dla kredytobiorców. Podsumowując, choć zapowiedzi rządu brzmią korzystnie, to jednak w rzeczywistości ich realizacja może przynieść więcej zagrożeń niż pożytku.

W mojej opinii tak znaczący impuls fiskalny powinien być rozłożony na kilka lat, tak aby złagodzić jego wpływ na inflację i deficyt budżetowy. Ponadto należy szukać dodatkowych oszczędności w innych obszarach wydatków publicznych, aby zrównoważyć koszt nowych programów socjalnych. Tylko wtedy zapowiedzi rządu można ocenić pozytywnie. W przeciwnym razie ich realizacja może prowadzić na manowce.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Dom Freddiego Mercury'ego na sprzedaż. Właścicielka oczekuje wysokiej sumy
  2. Polskie miasta gotowe na KPO i konkretne inwestycje
  3. Niespodziewany Zwrot Akcji na Konferencji Adama Glapińskiego - Musisz to Zobaczyć
  4. Niemieccy rolnicy kwestią granicy. Sytuacja polskich przedsiębiorców.
  5. Opłaty i długość trasy z Wrocławia do Krakowa. Ile kosztuje przejazd autostradą?
Autor Cecylia Rutkowska
Cecylia Rutkowska

Jestem ekonomistką, na blogu poruszam tematy związane z finansami osobistymi i inwestowaniem pieniędzy. Dzielę się praktycznymi poradami, analizuję sytuację gospodarczą.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły

Polski ChatGPT już działa. Jak wypadł jego debiut?
NewsPolski ChatGPT już działa. Jak wypadł jego debiut?

"polski chatgpt Bielik, rodzimy model AI oparty na języku polskim, zadebiutował z kilkoma potknięciami. Jego twórcy przyznają, że ograniczona baza danych stanowi wyzwanie dla stworzenia w pełni funkcjonalnego polskiego chatbota"