News

Wysoka inflacja znów powróci? Kryzys na Morzu Czerwonym wpływa na handel globalem

Autor Maciej Bąk
Maciej Bąk10.02.20246 min.
Wysoka inflacja znów powróci? Kryzys na Morzu Czerwonym wpływa na handel globalem

Ataki na kontenerowce na Morzu Czerwonym od tygodni sieją spustoszenie na jednej z najważniejszych tras handlowych świata, wywołując zakłócenia w dostawach i zwiększając koszty transportu. Zdaniem ekspertów może to przyczynić się do wzrostu inflacji cen towarów konsumpcyjnych. Sytuacja ta ma miejsce w momencie, gdy konsumenci i tak zmagają się z długotrwałym okresem podwyższonej inflacji. Nie widać na razie oznak rychłego zakończenia kryzysu.

Zakłócenia na kluczowej trasie handlowej

Od kilku tygodni trwa fala ataków na kontenerowce przepływające przez Morze Czerwone. Jest to jedna z najważniejszych morskich tras handlowych na świecie, łącząca Azję z Europą poprzez Kanał Sueski. Ataki przeprowadzają bojownicy Huti z Jemenu, którzy chcą w ten sposób odpowiedzieć na izraelskie naloty na Strefę Gazy. Spowodowało to poważne zakłócenia w żegludze i przepływie towarów.

Gigant żeglugowy Maersk ostrzegł, że problemy mogą potrwać nawet rok. Wiele dużych kontenerowców zdecydowało się zmienić trasy i opłynąć Afrykę, co jednak znacząco wydłuża podróż i zwiększa jej koszty. Eksodus statków z Morza Czerwonego oznacza duże komplikacje, ponieważ morskie szlaki w tym rejonie mają kluczowe znaczenie dla globalnego handlu.

Uzależnienie od Kanału Sueskiego

Przez Kanał Sueski przepływa 10-15% światowego handlu, w tym ropa naftowa i 30% globalnego transportu kontenerowego. Jakikolwiek kryzys na tej trasie ma więc ogromne konsekwencje dla całej gospodarki światowej. Choć na razie analitycy uspokajają, że nie jest tak źle jak na początku pandemii, to jednak problemy są odczuwalne.

Wiele firm boryka się z opóźnieniami w dostawach komponentów z Azji, co zakłóca produkcję w Europie i podnosi jej koszty. Na przykład Tesla i IKEA już sygnalizowały możliwe braki w asortymencie z powodu kłopotów logistycznych.

Dodatkowe opóźnienia i koszty dla firm żeglugowych

Omijanie niebezpiecznego rejonu Morza Czerwonego oznacza dla firm żeglugowych konieczność wydłużenia tras, co przekłada się na większe zużycie paliwa, wyższe składki ubezpieczeniowe oraz wzrost stawek czarterowych.

Jak szacuje firma Xeneta, dla przewoźników takich jak Maersk czy Hapag-Lloyd oznacza to dodatkowy koszt rzędu 1 mln dolarów na statek, z czego większość to paliwo. W efekcie linie żeglugowe podnoszą frachty i wprowadzają dodatkowe opłaty awaryjne.

Według indeksu Drewry World Container globalne koszty transportu kontenerowego wzrosły w ostatnim czasie o 90% w porównaniu z analogicznym okresem w 2021 r.

Te dodatkowe koszty ostatecznie przerzucane są na importerów i dystrybutorów towarów, a ci z pewnością będą je rekompensować sobie podnosząc ceny dla klientów końcowych.

Czytaj więcej: Premier D. Tusk ogłosił skalę nadużyć w spółkach Skarbu Państwa

Znaczący wzrost cen przewozów kontenerowych

Kryzys na Morzu Czerwonym już teraz winduje ceny frachtów kontenerowych do rekordowych poziomów. Jak wynika z danych branżowego indeksu Drewry, średnia cena za transport typowego kontenera osiągnęła w tym tygodniu 3786 dolarów.

Dla porównania, przed rokiem było to około 1990 dolarów, a więc obecny poziom jest aż o 90% wyższy. To rekordowa podwyżka cen przewozów kontenerowych, która z pewnością odbije się na kosztach funkcjonowania firm importujących towary z Azji.

Okres Średnia cena przewozu kontenera (w USD)
Luty 2021 1990
Luty 2022 3786

Eksperci przewidują, że wiele przedsiębiorstw będzie zmuszonych przerzucić wyższe koszty transportu na ceny swoich produktów, co może oznaczać wyraźny wzrost inflacji w nadchodzących miesiącach.

Obawy o wyższą inflację cen konsumpcyjnych

Wysoka inflacja znów powróci? Kryzys na Morzu Czerwonym wpływa na handel globalem

Wysokie ceny frachtów morskich to zła wiadomość dla konsumentów, którzy i tak borykają się ze wzrostem cen wielu produktów, usług i nośników energii. Ekonomiści ostrzegają, że kryzys na ważnych szlakach żeglugowych może jeszcze bardziej podbić i tak wysoką inflację.

OECD szacuje, że jeśli utrzymają się wysokie koszty transportu morskiego, to inflacja cen konsumpcyjnych w krajach rozwiniętych może wzrosnąć o dodatkowe 0,4 punktu procentowego w ciągu roku.

Oznaczałoby to pogłębienie i tak już wysokiej inflacji, z jaką mamy do czynienia. Tylko w styczniu inflacja w Polsce wyniosła 9,4%, a więc najwięcej od 2000 roku. Jeśli do tego dołożyć jeszcze 0,4 punktu proc. z powodu kryzysu transportowego, dynamika wzrostu cen jeszcze bardziej przyspieszy.

Utrudnienia w transporcie morskim już teraz dają się we znaki wielu przedsiębiorstwom, które sprowadzają z Azji komponenty do produkcji czy gotowe wyroby na rynek europejski. Najbardziej ucierpiały firmy działające w modelu just-in-time, czyli bez tworzenia większych zapasów magazynowych.

Opóźnienia w dostawach zmuszają je do wstrzymywania produkcji, co generuje dodatkowe koszty i zakłóca płynność funkcjonowania. Dotknęło to m.in. koncerny motoryzacyjne, które importują z Azji części do montażu aut. Problemy zgłaszały także takie firmy, jak Apple, Samsung czy IKEA.

Perspektywy szybkiego zakończenia kryzysu nikłe

Niestety na razie niewiele wskazuje na to, że sytuacja na Morzu Czerwonym szybko się unormuje. Ataki bojowników Huti trwają, podobnie jak odwetowe naloty izraelskie na cele w Jemenie. Dopóki nie dojdzie do zawieszenia broni w tym konflikcie, dopóty statki będą omijać niebezpieczny akwen.

Jak stwierdził dyrektor generalny Maerska, giganta branży kontenerowej, zakłócenia mogą potrwać nawet rok. Wiele wskazuje więc na to, że zarówno firmy transportowe, jak i importerzy będą musieli nauczyć się funkcjonować w warunkach podwyższonego ryzyka i kosztów.

A to z kolei niestety może oznaczać wyższe ceny wielu produktów dla klientów końcowych, którzy i tak już odczuwają negatywne skutki wysokiej inflacji wywołanej pandemią i zaburzeniami w łańcuchach dostaw.

Podsumowanie

Kryzys wywołany atakami na statki w rejonie Morza Czerwonego sparaliżował kluczową trasę handlową i spowodował zakłócenia w globalnym handlu. Firmy transportowe ponoszą dodatkowe koszty związane z omijaniem niebezpiecznego akwenu, co przekłada się na wzrost cen frachtów morskich. Ekonomiści przewidują, że utrzymujące się wysokie koszty transportu mogą podbić i tak wysoką inflację cen konsumpcyjnych. Sytuacja jest tym trudniejsza, że nie widać szybkiego zakończenia kryzysu.

Problemy z dostawami odczuwają już liczne firmy na całym świecie. Aby zrekompensować dodatkowe koszty, wiele z nich będzie zapewne zmuszonych podnieść ceny swoich produktów. Ostatecznie to konsumenci ucierpią najbardziej, mierząc się ze wzrostem cen w sklepach.

Oceń artykuł

rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
rating-outline
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

5 Podobnych Artykułów:

  1. Dom Freddiego Mercury'ego na sprzedaż. Właścicielka oczekuje wysokiej sumy
  2. Przyszłość polskiej gospodarki: Kongres 3W o wodzie, wodór, węglu
  3. Niespodziewany Zwrot Akcji na Konferencji Adama Glapińskiego - Musisz to Zobaczyć
  4. Niemieccy rolnicy kwestią granicy. Sytuacja polskich przedsiębiorców.
  5. Opłaty i długość trasy z Wrocławia do Krakowa. Ile kosztuje przejazd autostradą?
Autor Maciej Bąk
Maciej Bąk

Interesuję się rynkami finansowymi i inwestowaniem. Prowadzę blog, na którym publikuję porady z zakresu oszczędzania, lokowania kapitału, zarządzania budżetem domowym. Dzielę się swoją wiedzą.

Udostępnij post

Napisz komentarz

Polecane artykuły